DrukujDrukuj

Józef Tajchman ps. Słowik

Treść nie została jeszcze zweryfikowana przez moderatora.

Józef Tajchman ps. „Słowik” (ur. 02.01.1914 r. - zm. 26 lub 27.07.1944 r.)
Pochodził z Wysokiej koło Łańcuta. Po ukończeniu Szkoły Powszechnej uczył się zawodu stolarza. Uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939 roku, udało mu się uniknąć niewoli niemieckiej. Po powrocie zaprzysiężony do konspiracji na rotę Związku Walki Zbrojnej do Placówki nr 7. W zabudowaniach gospodarskich „Słowika” znajdował się wybudowany wiosną 1942 roku schron - magazyn konspiracyjny, w którym przechowywano broń, a następnie żywność. Schron nie został odkryty przez Niemców do końca okupacji, pomimo dokonywanych częstych rewizji. Zdaniem Józefa Blajera ps. „Bej” - dowódcy drużyny dywersji z Wysokiej „Słowik” był jednym z najdzielniejszych żołnierzy dywersji Obwodu Łańcut AK.
Józef Tajchman uczestniczył w następujących akcjach podziemia wymagających niezwykłej odwagi i poświęcenia:
- przewożenie granatów produkcji konspiracyjnej samochodem z Potoku koło Rakszawy do Krakowa w 1942 roku,
- atak na posterunek policji granatowej w Albigowej 28 listopada 1942 roku,
- zdobycie broni oraz amunicji z niemieckiego magazynu w Nienadowej 2/3 marca 1942 roku,
- wyprawie zaopatrzeniowej do niemieckiego magazynu amunicyjnego tzw. Waldlager w Sarzynie w 1943 roku,
- odbicie żołnierzy AK więzionych w posterunku żandarmerii i pomocniczej policji ukraińskiej w Żołyni 24/25 kwietnia 1943 roku,
- atak na posterunek pomocniczej policji ukraińskiej w Sieniawie 25-26 czerwca 1943 roku,
- atak na zmotoryzowaną kolumnę niemiecką w rejonie tzw. bażantarni w Wysokiej 26 lub 27 lipca 1944 roku (w ramach akcji „Burza”). Początkowo akcja przebiegała pomyślnie, drużyna AK rozbroiła odosobniony niewielki oddział niemiecki. Jednak niespodziewanie pojawiła się silna zmotoryzowana kolumna nieprzyjaciela. Podczas nierównej walki znajdujący się na drzewie „Słowik” trafiony serią z karabinu maszynowego spadł i został ujęty przez Niemców. Przekazany w ręce żandarmerii w Łańcucie i zabrany ostatecznie na tzw. okop żydowski w Łańcucie (ul. Traugutta). Tam według naocznych świadków poważnie ranny „Słowik" został zastrzelony przez żandarmów (26 lub 27 lipca) i pochowany na miejscu. Pozostawił żonę i osierocił pięcioro małych dzieci.
Na podstawie rozkazu Komendanta Podokręgu Rzeszów AK 11 listopada 1944 roku kapralowi Józefowi Tajchmanowi ps. „Słowik” nadano Krzyż Walecznych.
Andrzej Borcz
Źródła i publikacje:
- udokumentowane wspomnienia Józefa Blajera ps. „Bej” - w zbiorach A. Borcza
- Borcz Andrzej, Obwód SZP-ZWZ-AK Łańcut 1939 -1945 w relacjach żołnierzy podziemia - organizacja, działania dywersyjne i sabotażowe, [w:] Rocznik Przemyski, t. 51 Historia Wojskowości z. 1 (13) 2015, s. 25-126
- Fleszar Stanisława, Wysoka. Szkice z przeszłości wsi, Wysoka 1992
- Izydorczyk Katarzyna, Losy mojego pradziadka w czasie II wojny światowej, [w:] Gazeta Łańcucka, Czerwiec 2005 r., nr 6/122, s. 9

Twoja ocena: Brak Średnia: 4.7 (7 głosów)