DrukujDrukuj

Matka Boża Pocieszenia z Jodłówki

Etykietowanie:
Współautorzy:
  • volodya

W archidiecezji przemyskiej wśród podgórskiego krajobrazu na południe od Jarosławia, 5 km od Pruchnika w dolinie potoku o tej samej nazwie, jest położona wieś Jodłówka. Otacza ją wał górski, zwany Górą Św. Maryi. Na jego grzbiecie zbudowano kościół parafialny, w którym czczony jest obraz Matki Bożej Pocieszenia. Klękali przed nim ludzie, którzy tracili już wszelką nadzieję. Według jednej z wersji obraz przywędrował na te tereny z zamku Herburtów w Dobromilu na Ukrainie, wraz z żołnierzami Rzeczypospolitej w 1672 r. podczas wojen kozackich i tatarskich. Początkowo obraz jak podaje miejscowa tradycja był zawieszony na drzewie, później w kaplicy nad źródełkiem, którego wodę od dawna uważa się za uzdrawiającą.

Wieś powstała w pierwszej połowie XIV wieku i nazywała się Skokową Wolą. Legenda głosi że pierwszymi osadnikami byli kupcy podróżujący tzw. „szlakiem węgierskim”. Na obecną nazwę zmieniono dopiero na przełomie XVI i XVII wieku. Zaczerpnięto ją zapewne od lasów jodłowych, licznie porastających te okolice. Według najstarszej księgi metrykalnej, pochodzącej z lat 1786-1846, nie była to społeczność jednorodna. Obok Polaków zgodnie mieszkali tu także Rusini i Żydzi. Wieś należała do parafii w Pruchniku do 1905 roku.
Podczas drugiej wojny światowej działania wojenne szczęśliwie ominęły Jodłówkę, jednakże jej mieszkańcy musieli oddawać okupantowi wysokie kontygenty. Przekraczały one znacznie ich możliwości, dlatego też na przednówku w wielu domach dotkliwie doskwierał głód. Podczas okupacji około 100 osób wywieziono na roboty do Rzeszy. Od 1943 roku narastał w regionie konflikt narodowościowy. Doszło do wielu tragedii i objawów nienawiści. Po wojnie wielu mieszkańców wyjechało na ziemie zachodnie oraz poza granice kraju. Dziś liczy 1829 mieszkańców, a jej zabudowania rozciągają się w dolinach potoków Jodłówka i Wólka.

Rozwoju duszpasterstwa na terenie Jodłówki należy upatrywać w rozwijającym się ruchu pielgrzymkowym. Pomimo, że wieś należała do parafii w Pruchniku, ta udzieliła znaczącej pomocy w powstaniu nowej parafii. Po raz pierwszy biskup Aleksander Antoni Fredro w 1731 roku udzielił zezwolenia na codzienne odprawianie mszy świętej przed słynącym łaskami obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Miał na względzie licznie przybywających do Jodłówki pielgrzymów.
Obraz Matki Bożej stał się nadzwyczajnym, swoistym magnesem przyciągających tych, dla których stał się nadzieją. Przed obraz przybywały liczne pielgrzymki, zarówno katolików obrządku łacińskiego, jak i greko katolików. Został namalowany około 1650 roku w typie „Hodegetrii” i jest dziełem anonimowego malarza, prawdopodobnie ze szkoły lwowskiej. Niektóre źródła podają, że jest wierną kopią obrazu, znajdującego się w niedalekim Sokalu na Ukrainie. Jednakże wielu współczesnych autorów twierdzi, że jest mało prawdopodobne aby był to oryginalny, słynny obraz Matki Bożej Sokalskiej, namalowany jeszcze w XV wieku. Brak wiarygodnych dokumentów nie pozwala na rzetelną ocenę. Przedstawia on Matkę Bożą trzymającą na lewym ręku Dzieciątko Jezus, w pozycji jakby ochronnej, przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Dziś obraz nie jest jednolity. Na skutek poważnych uszkodzeń płótna z powodu wilgoci jaka panowała w kaplicy przy źródełku, a także przybijania licznych wotów wdzięczności, w późniejszym okresie wycięto z niego postacie i naklejono na fioletową tkaninę nałożoną na deskę, o wymiarach 96x65 cm. Sam obraz pierwotnie posiadał wymiary 66x45 cm. Korony i szaty obydwu postaci oraz księga w ręku Jezusa były pierwotnie wyrzeźbione w drewnie. W okresie powojennym zastąpiono je wykutymi na ten sam wzór ze sreber, które uzyskano z licznych wotów składanych przez wiernych. Również pozłacana rama obrazu została wykonana ze srebra.

Kustosz miejscowego sanktuarium, proboszcz ks. Kazimierz Wójcikowski prowadzi księgę, w której odnotowywane są potwierdzone przez lekarzy przypadki uzdrowień, nie wytłumaczalnych w świetle obecnej wiedzy medycznej. Istnieją bowiem zjawiska, wobec których naukowcy są bezradni. To właśnie ta ich bezradność dowodzi, że nadal ludzka myśl jest krucha i ograniczona. A może stanowi kolejny dowód na istnienie siły wyższej od człowieka, przekraczającej jego zdolności poznawcze? Sam proboszcz od wielu lat jest przekonany do istnienia nadzwyczajnych sił, które są znakami Boga skierowanymi do człowieka. W 1993 roku wypowiedział on na łamach Dziennika Polskiego słowa: „Mówię z całą mocą: Cuda są! Jestem ich świadkiem”. To co się tutaj dzieje, umacnia moją wiarę-wyznaje ksiądz proboszcz. W czasach kiedy często wyśmiewa się wiarę i wierzących, chorzy ludzie doznają szczególnych łask i wracają do zdrowia. W okresie 10 lat od rekoronacji cudownego obrazu miało miejsce ponad 120 takich przypadków.

Pierwszy raz cudowną moc źródełka odczuła mieszkająca w pobliżu kobieta, uboga wdowa, której syna ukąsiła żmija. Gorąca modlitwa przed obrazem zrozpaczonej matki sprawiła, że chłopiec wyzdrowiał, a nad źródełkiem wybudowano drewnianą kapliczkę, gdzie przeniesiono obraz. Wiadomość szybko rozniosła się. Zaczęli tu ściągać liczni pielgrzymi. W 1724 roku biskup przemyski Jan Krzysztof Szembek powołał specjalną komisję do zbadania doznanych w Jodłówce cudów i łask.

Najstarszy wpis w kronice łask podaje, że w 1743 roku Bartosz Panek ze Smolarzyn koło Łańcuta, chorował bardzo ciężko cztery niedziele. Sen miał taki, aby się obmył wodą, w Jodłówce u Matki Najświętszej. Zawieziono go, obmyto wodą i zdrowy odjechał. Wśród uzdrowionych w drugiej połowie XVIII wieku znalazł się Paweł z Budziejowa (Budziwoja) koło Tyczyna, mieszkaniec Starej Wsi i podstarościna jodłowska JM Pani Janiszewska. Wizytujący parafię w 1744 r. biskup przemyski Wacław Hieronim Sierakowski polecił spisywanie doznanych łask, z podaniem ich okoliczności oraz zeznań świadków. W 1899 roku do kancelarii parafialnej zgłosiła się kobieta z Czudowic, która zeznała, że chorowała na oczy. Lekarze uznali, że nie odzyska wzroku i skierowali ją do rzeszowskiego szpitala. Chora, bojąc się pobytu w szpitalu, udała się najpierw do Matki Bożej z prośbą o pomoc w jej cierpieniu. Odwiedziła kościół w Jarosławiu, a następnie w Chłopicach. W końcu trafiła do Jodłówki. Kiedy przy studzience obmyła sobie oczy, przejrzała.

Konrad Zięba 16-letni chłopiec z Tryńczy nigdy nie chorował. W pewnym czasie doznał wylewu krwi do mózgu, stracił mowę. Rzeszowscy lekarze rozpoznali naczyniaka w prawej półkuli mózgu i nie dawali nadziei na poprawę stanu zdrowia. W trzecim dniu pobytu w szpitalu jego stan się pogorszył. Wkrótce Konrada przewieziono do Kliniki Neurochirgii w Lublinie i poddano stereoatywnym naświetleniom. Rodzice, bliscy i znajomi oraz jego koledzy udali się do stóp jodłowskiej Pani i błagali o zdrowie dla Konrada. Wkrótce odzyskał mowę, powrócił do normalności. Jego matka Urszula nie ukrywa że medycynie zawdzięczają wiele, ale dziecko przywróciła do zdrowia Matka Boża Pocieszenia.

Do rzeszowskiego szpitala trafiła kiedyś 20-letnia dziewczyna chora na raka. Po odprawieniu mszy świętej o jej zdrowie i wypiciu przez nią wody, dostarczonej ze źródełka w Jodłówce została uleczona. Lekarze jej wyleczenie uznali za wielka zagadkę. W dniu 23 grudnia 1992 r. syn lubelskiego lekarza neurologa Mateusz znalazł się w Lubelskim Instytucie Pediatrii w bardzo ciężkim stanie. Dominowały objawy z pnia mózgu, był nieprzytomny. Lekarze-koledzy ojca- nie dawali żadnej nadziei na wyzdrowienie. Na prośbę rodziny
z Jarosławia Mateusz został polecony wstawiennictwu Matki Najświętszej podczas pasterki w Jodłówce. Po kilku dniach odzyskał przytomność i zaczął wracać do zdrowia. 21 września 1993 r. cała rodzina przyjechała do Jodłówki aby dziękować za wyzdrowienie. Podobny przypadek spotkał lekarza chirurga z Zakopanego w 1995 r. Ksiądz biskup Stefan Moskwa wyjaśnił kiedyś, że kult Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce, koronowanej przez papieża Jana Pawła II, jest potwierdzeniem wiary i tradycji. Cudowne uzdrowienia, doznanie różnorodnych łask są faktami. Mówi o tym „Księga uzdrowień” znajdująca się w sanktuarium.

Pierwszy kościół w Jodłówce został zbudowany w latach 1863- 1870. Już wcześniej odprawiano msze w drewnianej kaplicy, której początki sięgają przełomu XVII i XVIII wieku. Jego poświęcenie związane z przeniesieniem cudownego obrazu do nowej świątyni odbyło się w 1871 roku. Pierwszym duszpasterzem został w Jodłówce ks. Tomasz Kapinowski. Podlegał on w dalszym ciągu pod parafię w Pruchniku. Konsekrację nowego kościoła przeprowadził 8 czerwca 1907 roku ordynariusz diecezji ksiądz biskup Józef Sebastan Pelczar. To on podjął starania o rozwój tej parafii. Formalne jej utworzenie nastąpiło pismem Kurii Przemyskiej z 10 stycznia 1908 roku, a w jej skład weszła obok Jodłówki, także Świebodna i Wola Rzeplińska. Pierwszym proboszczem został ks. Aleksander Pawłowski i sprawował tę funkcję w latach 1889-1932. Kolejnymi byli ks. ks. Ignacy Jarek, Franciszek Pelczar i Stanisław Mokrzycki. Od 1981 roku obowiązki te wypełnia do dziś niestrudzony kapłan, ks. Kazimierz Wójcikowski.

W wyniku coraz liczniejszych łask w 1932 roku biskup przemyski Anatol Nowak wyznaczył komisję do przygotowania koronacji obrazu „Zatroskanej Gaździny”. Na przeszkodzie stanęła jednak pożoga wojenna i lata okupacji hitlerowskiej. Dnia 5 sierpnia 1946 roku biskup ordynariusz przemyski Franciszek Barda wydał dekret uznający obraz w Jodłówce „łaskami słynący”, a 15 lipca 1973 roku staraniem biskupa przemyskiego Ignacego Tokarczuka, Kapituła Watykańska udzieliła swoim dekretem zezwolenie na uroczyste przyozdobienie wizerunku złotym diademem. Aktu koronacji dokonał 31 sierpnia 1975 roku ówczesny metropolita krakowski, ksiądz kardynał Karol Wojtyła, w asyście ośmiu biskupów, licznych kapłanów oraz w obecności ok. 50 tys. wiernych. Koronacja rozpoczęła obchody 600–lecia diecezji przemyskiej, której początki sięgają 1375 roku. Jak napisał Mariusz Kamieniecki, radość parafian była tym większa gdyż wkrótce, 16 października 1978 roku z Rzymu nadeszła wiadomość o wyborze Karola Wojtyły na następcę Piotrowego Tronu. Dla upamiętnienia 25 rocznicy koronacji obrazu w Jodłówce, odbyły się podniosłe uroczystości z udziałem ok. 55 tys. wiernych. Wmurowano drugą z kolei okolicznościową spiżową tablicę pamiątkową na której obok wizerunku Maryi i papieża umieszczono słowa: „Panu Bogu, Ojcu naszemu, za otrzymane na tym miejscu łaski i dobrodziejstwa, w 25 rocznicę koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Jodłówce”.

Dwadzieścia lat później, w nocy z 21 na 22 października 1987 roku „nieznani do dziś” sprawcy, dokonali włamania do świątyni i zdarli korony ze skroni Pana Jezusa i Maryi. Przedstawiały one znaczną wartość materialną. Tak działo się wtedy w wielu sanktuariach i kościołach na terenie całego kraju. Sprawcy nie byli wykrywani, bo być nie mogli! Prokuratura szybko umorzyła prowadzone pod jej nadzorem śledztwo. Proboszcz, ksiądz Kazimierz Wójcikowski zorganizował wówczas nawiedzenie kopii cudownego obrazu, we wszystkich rodzinach na terenie całej parafii. Trwało to półtora roku. Było to niewątpliwie duchowym przygotowaniem się parafii do planowanej rekoronacji obrazu, a także przebłagalnym nabożeństwem za świętokractwo. Okazją ku temu była zbliżająca się IV pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny. Papież w Rzeszowie, w dniu 2 czerwca 1991 roku dokonał powtórnej koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia. Ksiądz biskup rzeszowski Edward Białogłowski określił to wydarzenie jako wyraz miłości i łaski Bożej dla swych wiernych.

Przybywający do Jodłówki pielgrzymi, dla których wiara stanowi sens życia, doznali wielu różnych łask i uzdrowień. „Zatroskana Gaździna” czeka na każdego, kto u jej stóp uklęknie i prośby swe składa. Wszyscy są w Jodłówce przyjmowani z wielką otwartością. Na bramie kościelnej zostało umieszczone hasło: „Ty za nami przemów słowo, Maryjo”.
Niezwykłą osobliwością Sanktuarium Maryjnego w Jodłówce jest liczna twórczość artystyczna poświęcona wizerunkowi Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Zdzisław Domino

Twoja ocena: Brak Średnia: 3.7 (3 głosy)