DrukujDrukuj

Sanktuarium Maryjne na Płomieniu

Etykietowanie:
Współautorzy:
  • volodya

Sanktuarium Maryjne na Płomieniu

Za Majdanem Lipowieckim w lesie na tzw. Płomieniu jest pięć sosen wyrastających z jednego pnia. Sosny te przypominając ludzką dłoń z rozwartymi nieco palcami. Według tradycji, na tych sosnach objawiła się Matka Boża dzieciom z Pidłub, należących do wsi Lipowiec, które pasły w tych okolicach bydło. Matka Boża za pośrednictwem dzieci zachęcała ludność do modlitwy i pokuty. Objawienie się Matki Bożej na pięciu sosnach przy Płomieniu miało podobno miejsce w XVIII wieku. Na tym miejscu została wybudowana kaplica i umieszczony, według podania, obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy , wyorany przez gospodarza w pobliżu Mestrowej Góry.

Między rozgałęzieniami sosen wytryskało źródełko, którego woda miała właściwości uzdrawiające, czego doświadczyło wielu ludzi, m. in. została uzdrowiona córka Żyda Biwowska z Kości, która później przyjęła wiarę katolicką. Do tej kaplicy w grekokatolickie święto Wniebowstąpienia Matki Bożej (28 sierpnia), w uroczystość odpustową w parafii Lipowiec, po południu kapłan z wiernymi udawał się procesjonalnie do Sanktuarium Matki Bożej na Płomieniu i tam odprawiano nabozeństwo do Matki Bożej (Mołeben).

W 1944 roku kaplica została zburzona przez żołnierzy Armii Czerwonej, a obraz Matki Bożej zaginął. Na miejscu kaplicy rośnie teraz barwinek.

Po ustaniu działań wojennych w 1945 roku przybywa do Wiuelkich Oczy pododdział Wojsk Ochrony Pogranicza, aby zaopiekować się miejscopwością i ludnością. Pewnego lipcowego dnia 1946 roku dwaj żołnierze mieli wyznaczoną inspekcję terenu. Znaleźli się w poblizu miejsca, gdzie znajduje się pięć sosen i dawniej stała kapliczka Matki Bożej. Jednemu z nich ukazała się kobieca postać o pięknej twarzy, w powłóczystej, białej sukni, z rękoma wyciągniętymi przed siebie i jakby zapraszając mówiła: Nie bój się, nie jestem wrogiem, a przyjacielem Żołnierz wylękniony zapytał - czego chcesz Pani ode mnie? Chcę abyś wybudował mi domek - usłyszał głos ciepły i miękki, ale władczy. Kim jesteś Pani? zapytał powtórnie żołnierz. Jestem Matka Bożą. Jak mam w to uwierzyć - zapytał. Pozostawiam Ci dowód naszego spotkania. Matka Boża przybliżyła się do żołnierza i przołożyła swoją rękę na jego piersi, dodając - Pamiętaj o domku i o pięciu sosnach. Oto tam czy je widzisz?

Po ochłonięciu żołnierz zbliżył się do wskazanego miejsca. Rzeczywiście rośnie tam pięć dorodnych sosen, a spod pnia tryska źródełko. Obok ślady stojącej tu niegdyś kapliczki. Kiedy wrócił ów żołnierz do koszarów w Wielkich Oczach, wieczorem ściągną bluzę i zauważył, że na piersi ma wyraźnie odciśnięty ślad dłoni, a ściślejk pięciu palców i to w tym miejscu, gdzie Pani polożyła mu swoją rękę. Był to dowód, znak świadczący o widzeniu Pani. Żołnierz zaczął szukać cieśli, by wybudował kapliczkę. W Skolinie, wiosce koło Wielkich Oczu, znalazł Jana Kuchtę, któremu zwierzył sie ze swojego spotkania z Panią. Jednak żołnierza po tym całym wydarzeniu przeniesiono w inne miejsce i sprawa ucichła.

W 1973 roku Jan Kuchta wracał z odpustu w Krowicy w uroczystość Przemienienia Pańskiego do domu przez las. Koło miejsca objawienia się Matki Bożej dzieciom z Podłub przy pięciu sosnach usłyszał dziwne kwilenie. Myśląc, że to sarenka wplątała się w sidła wszedł w gąszcz i rozglądał się wokoło. Wtem usłyszał głos - Zbuduj mi domek, chcę tu mieszkać. Gdy podniósł głowę zobaczł wspomniane sosnych, z których dochodził głos. Po powrocie do domu Jan Kuchta przypomniał sobie opowieść żołnierza, który widział Panią przy pięciu sosnach. Po pewnym czasie wziął się do budowy małej kapliczki, która była oparta na pięciu sosnach. Obraz, jak już wspomniano, z poprzedniej kaplicy zniknął. W małej kaplicy postawiono obraz Mtki Boskiej Pacławskiej. Na boku, stała duża figura Matki Bozej Niepokalanej. W kapliczce zawieszano lub układano różne wota, będące wyraze wdzięczności za okazane łaski: obrazki, łańcuszki z medalikami, różańce, broszki, tarcze uczniowskie, a od dzieci zabawki: koniki, słonie, laleczki, żołnierzyki a nawet smoczki. Na ołtarzu znajdowały się zeszyty, a w nich zapisywano dziękczynienia i prośby ludzi, którzy przybywają tu z całej Polski, a nawet Austrii.

W listopadzie 2006 roku kapliczka przy pięciu sosnach spłonęła. Okoliczności tego zdarzenia nie zostały wyjaśnione. Przez krótka chwilę miejsce to nie miało kaplicy, przy której modlono się przychodząc do miejsca objawienia się Matki Bożej. 19 maja 2007 roku postawiono nowa, nieco większą kapliczkę. Urząd Gminy w Wielkich Oczach ofiarował drzewo, a wykonał ją Henryk Nizierski z Krowicy Samej oraz zakupił do niej obraz Matki Bożej. Podczas mszy św., która odbyła się 20 maja 2007 roku administrator parafii w Łukawcu, ks. Janusz Sokolowski poświęcił nową kapliczkę. '''''''''

Twoja ocena: Brak Średnia: 3 (2 głosy)